<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Demokratyczny savoir vivre> 
<author_1=Jan Kamyczek>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1951>
<month=8>
<date=1951-08-05>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Studentka w Zabrzu: Czy rzeczywicie kelner moe przyj zapat tylko od osoby, ktra wypowiedziaa zamwienie, cho zamawiaa w cudzym imieniu? Czy kolega mia racj, mwic, e wchodzimy w jego kompetencje, proszc kelnera o kart? Czy kolega postpi susznie, nie przyjmujc od nas pienidzy, mimo, e wcale nie zaprasza nas na ten obiad i zna nasze w tym
wzgldzie zasady? Czy mia prawo si obrazi?  Nie, nie, nie, nie. Zamwienie moe uskuteczni jeden w imieniu wszystkich, a potem kady paci za siebie. Nie istnieje jaki szczeglny mski przywilej czytania karty i zamawiania potraw. Kada z obecnych kobiet moe to zrobi z osobna, na wasn rk. Jeli kobiety nie ycz sobie, by za nie pacono, mczyzna powinien przyj pienidze bez szemrania i uciliwych certowa. O obraaniu si w tej sytuacji nie ma w ogle mowy.
Lolek w Zotej Grze. Wsiadem do okropnie zatoczonego pocigu i zobaczyem w drugim kocu wagonu cioci. Ukoniem si jej z daleka i dopiero wysiadszy na stacji, przywitaem si. Ciocia twierdzi, e powinienem by przepcha si przez cay wagon i przywita j ju na pocztku podry.
Czy ma suszno?  Nie ma susznoci, to jasne. 2. Czy osiemdziesicioletni starzec moe zwrci si przez ty do nieznajomego, ale dwudziestoletniego modzieca?  Naturalnie, e moe. 3. Bywam u ssiadw po kilka razy w cigu dnia. Kiedy przychodz rano, skadam wszystkim oglny ukon. Moda warszawianka, ktra przebywa tu na letnisku mwi, e powinienem za kadym razem wita si z kadym z osobna. Czy ma racj?  Cho warszawianka, nie ma racji. Jest Pan u ssiadw prawie domownikiem, a wic codzienne uroczyste witanie si z podawaniem rki kademu z osobna, stanowczo byoby przesad.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>